czwartek, 7 czerwca 2012

Pampers Premium Care – jedna nazwa, pod którą kryją się dwa zupełnie inne rodzaje pieluszek

Będąc w większym markecie i szukając pieluszek dla maluszka można zwariować od nadmiaru marek zalegających na pułkach.
Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze moja córeczka mieściła się w rozmiar 1 zauważyłam w sklepie produkt w białym opakowaniu z napisem Pampers Premium Care. Pomyślałam „Pampers, to pampers. Jeszcze do tego piszą Premium więc pewnie najlepsza pielucha”, zaprosiłam więc paczkę rozmiaru 1 liczącą 78 sztuk do sklepowego wózka. Zapłaciłam za nią 50zł i wyszłam.
Po dotarciu do domu od razu z ciekawości sprawdziłam co to takiego ten biały pampers. Jest większy od rozmiaru 1 New Baby. Na moje ponad czterokilogramowe dzieciątko pielucha była idealna, ale nie wyobrażam sobie używać ich w szpitalu przy noworodku ważącym 3-3.5kg.
Siateczka w pieluszce ma bardzo duże otwory. I przykleja się do niemowlęcego tyłka. Ale to jedyna jej wada. Poza tym świetnie, idealnie wręcz wchłania luźne kupki miesięcznego maluszka. To jedyna pieluszka, w której żadna kupka nie wypłynęła pleckami czy boczkiem.
Obecnie jesteśmy na rozmiarze numer 3. Wydaje się być troszeczkę większy od Active Baby w tym samym rozmiarze. No i te rzepy… Są tak elastyczne, że mogłabym nimi owinąć mojego prawie 8 kilowego potworka ze 2 razy. Porządnie trzymają Pampersika na właściwym miejscu i w ogóle są idealne.
Pieluszka starannie skrojona, cienka, nie krępuje ruchów dzidziusia. Siateczka dalej przykleja się do tyłka, ale niestety twardszych kupek nie wchłania.
Kupowałam wyłącznie, kiedy były na promocji w pewnej aptece po 40zł za 60 sztuk (rozmiar 3)
Zdjęcia:
1) Pieluszka z przodu
2) Siateczka. W miejscu kciuka wkład się kończy

UWAGA!!! UWAGA !!!
W sprzedaży są też Pampers Premium Care, ale z dopiskiem DRY MAX na przodzie. Wygląda to tak:
Te pieluszki powinny być sprzedawane w innym opakowaniu, bo nazwa sugeruje, że są to pieluszki identyczne co Premium Care, a tak nie jest. Ogólnie nie mam do nich większych zastrzeżeń poza niemiłosiernym smrodem wydobywającym się po otwarciu z paczki.
Ale opiszę ją od początku, bo wygląd jak i właściwości różnią się znacznie od opisanych powyżej pampersów z siateczką.
DryMax są dużo cieńsze od ich siateczkowego odpowiednika. Są chłonne, a boczki w nich są nawet bardziej rozciągliwe i mogłabym nimi owinąć dziecko tak ze dwa i pół raza. Siateczki nie ma. Za to jest wkład. Fioletowo-niebieski, przypomina mi watę polaną denaturatem.
W sumie, to poza dziwnym kolorem i zapachem nie mam się do czego przyczepić. No może do obrazka na pieluszce, który przypomina rozjechane zwłoki kotka/pieska/kurczaka.
W moim odczuciu DryMaxy są gorszą wersją Premium Care. A miały być lepsze. Coś producentom nie wyszło.
Jedyne, co zostało ze starej wersji to (za wysoka) cena.
I kilka zdjęć:
1) W miejscu kciuka wkład kończy się:
2)Widok z przodu3) Pielucha w środku

Jak odróżnić Premium Care z siateczką od DryMax?
To proste. Trzeba tylko spojrzeć w prawy dolny róg paczki pieluch. Niebieski ,mały napis DryMax informuje nas, że mamy do czynienia z „ulepszoną” wersją pieluchy.
Ponadto Premium Care z siateczką występują wyłącznie w rozmiarze 1,2,3. A DryMax? 1,2,3,4,5! Niestety. Rzadko w sklepach sprzedają DryMax w rozmiarze 1,2,3, ale trzeba uważać. Raz już się nadziałam na DryMax 3, bo nie popatrzyłam.

I klika zdjęć porównujących Premium Care 3 z PC DryMax 4:
1) Grubość. Po lewej Premoim Care, po prawej DryMax

2) Widok z przodu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz