środa, 9 stycznia 2013

O tym, czym pielęgnuję włosy i jak mieć proste włosy bez prostownicy

Do tej pory do codziennego dbania o włosy wystarczał mi zwykły szampon i prostownica. Niestety, włosy wypadały coraz większymi garściami, a ja nie była zadowolona z fryzury.
Postanowiłam więc ograniczyć używanie prostownicy i zastąpić ją kosmetykami pielęgnacyjnymi. Po wielu poszukiwaniach odnalazłam swoje kosmetyczne ideały. Oto i one:

Po pierwsze mycie włosów:

Jak pewnie zauważyłyście, na obrazku są aż cztery szampony. Nie stosuję ich oczywiście na raz. Włosy myję raz na 2-3 dni i nigdy nie myję ich tym samym szamponem dwa razy z rzędu. Wszystkie cztery są produktami aptecznymi. Niestety nie mogę używać do włosów szamponów o intensywnym zapachu, ponieważ od razu na skórze mojej głowy pojawia się nieprzyjemne uczucie swędzenia oraz łupież nasila się.
1. Atoperal, szampon (pisałam o nim TUTAJ).
Cena: ok. 20zł /125ml


2. Oliprox, szampon przeciwłupieżowy (pisałam o nim TUTAJ).
Cena: ok. 30-35zł / 200ml
3. Pirolam, szampon przeciwłupieżowy: Dostałam go dzięki akcji na facebooku. Ma raczej neutralny zapach i dobre właściwości. Skóra głowy nie swędzi po użyciu a łupież nie powraca. 6 saszetek po 6ml kosztuje ok. 15zł - nie jest może najtańszy, ale uważam że warto spróbować.


4. Dermedic, Emolient, szampon do skóry suchej: znalazłam go w grudniowym ShinyBoxie. Wiązałam z nim duże nadzieje. Niestety skóra głowy po użyciu mnie trochę swędziała, natomiast włosy prezentowały się bardzo dobrze. Znalazłam więc na niego sposób. Włosy przy skórze myję jednym z trzech pozostałych szamponów z mojej kolekcji, a resztę myję właśnie tym emolientem. Cena to ok. 24zł za buteleczkę 200ml, więc drogi i ponownie chyba do niego nie powrócę.


Po drugie pielęgnacja:
Po umyciu i osuszeniu włosów przychodził czas na prostownicę. Kilka miesięcy temu wymieniłam ją jednak na te dwa kosmetyki marki Toni&Guy:

 
Ta większa buteleczka to spray do włosów. Jest lekki jak mgiełka i w ogóle nie obciąża. Natomiast perfekcyjnie nawilża i wygładza moje suche włosy, z których po wyschnięciu robi się szopa. Wcześniej taki efekt dawała mi wyłącznie prostownica. Jest mega wydajny, nawet przy moich bardzo długich włosach daje radę już od kilku tygodni.
Cena: 40zł / 150ml

Serum do włosów tylko wzmacnia ten efekt. Dozuję niewielką jego ilość na dłonie i wmasowuję we włosy ze szczególnym uwzględnieniem końcówek, które stały się jakby zdrowsze (a na pewno zdrowo wyglądają). Szczegółową opinię możecie przeczytać TUTAJ.
Cena: 40zł / 50ml

Szczerze polecam linię kosmetyków Toni&Guy. Nie myślałam, że bez używania prostownicy mogę uzyskać taki efekt:



A wy jakie macie sposoby na proste włosy bez prostownicy? Pochwalcie się też jakich szamponów i odżywek używacie ;)

5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa notka. Ja wciąż walczę ze swoimi włosami. Raz mam "szopę", raz oklapłe, to znów wypadają. Ale zgadzam się częsta zmiana szamponu na pewno pomaga :) Bardzo zaciekawiły mnie te produkty do pielęgnacji, chętnie się za nimi rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zazwyczaj zmieniałam sobie szampony co jedną 200 ml buteleczkę, ale widzę, że częstszy sposób może być nawet lepszy :)
    Ja od jakiegoś czasu prostownicę używam tylko na ważne wyjścia - moje włosy i tak już są dość zniszczone ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. moje włosy są naturalnie proste :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam serum T&G. Rewelacyjnie pachnie i działa wygładzająco. Do tego stosuję spray termoochronny tej samej firmy.
    Pomimo świetnych kosmetyków do włosów, jeśli chcę je mieć naprawdę gładkie /lejące/ muszę użyć prostownicy :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że masz niezłe rozeznanie w szamponach :D ja poluję na Toni&Guy, zapomniałam o tym jak była promocja w Ross :( a szkoda, bo widzę, że mi też by się przydał

    OdpowiedzUsuń