poniedziałek, 11 lutego 2013

GlySkinCare: Mleczko pilingujące 5 - tego potrzebowałam!

Od kiedy tylko dostałam krem pod oczy GlySkinCare i zobaczyłam w ulotce nazwę "mleczko pilingujące", zapragnęłam mieć taki kosmetyk. Obiecałam sobie je kupić, gdy tylko cała moja seria do pielęgnacji twarzy skończy się. Jednak nie musiałam aż tyle czekać - kilka tygodni temu na facebookowym profilu GlySkinCare okazało się, że dostanę mleczko w ramach podziękowania za recenzję kremu pod oczy. Dzisiaj w przyjemnością chciałam Was zaprosić na recenzję tego przewspaniałego kosmetyku, który spełnił moje oczekiwania w 100%
Po lewej mleczko pilingujące 5, po prawej krem pod oczy

Mleczko jest zamknięte w dosyć sporym opakowaniu 100ml. Jak na kosmetyk tego typu jest to bardzo dużo i mimo codziennego stosowania przez 2,5 tygodnia niewiele go ubyło.

Dozownik jest dobrze zaprojektowany, za pomocą lekkiego naciśnięcia można wydobyć mleczko na dłonie. Zwykle dwa takie naciśnięcia dają mi odpowiednią ilość na pokrycie twarzy.
Ciężko mi opisać konsystencję produktu. Przypomina ona mleko (takie do picia :)), jednak jest bardziej gęsta. Kosmetyk łatwo można rozprowadzić na buzi, bardzo szybko się wchłania.
GlySkinCare, mleczko pilingujące 5, konsystencja

I w końcu przejdźmy do działania. Zaraz po wklepaniu mleczka w oczyszczoną uprzednio twarz czuję lekkie szczypanie i mrowienie. Na opakowaniu jest zaznaczone, że są to możliwe skutki działania kremu. Ale nie ma się czym przejmować - uczucie mrowienia szybko ustępuje. Zapach również jest specyficzny. Ale jest to kosmetyk apteczny, który mi pomógł, więc zapach nie ma znaczenia.
Pierwszym widocznym objawem działania kremu jest wygładzenie skóry. Po pierwszym tygodniu używania stała się ona gładziutka i miła w dotyku.
Po drugie zauważyłam też, że czerwone punkciki na mojej twarzy są mniejsze. Zaznaczam tutaj, że nie mam dużego problemu z trądzikiem, jedynie drobne niedoskonałości. Produktu oczywiście nie można stosować na bardzo uszkodzoną skórę i ranki.
No i po trzecie, wszelkie lekkie przebarwienia zniknęły! Tak po prostu, wyparowały! Jest to chyba największy sukces jaki osiągnęło to mleczko na mojej skórze. Nie spodziewałam się aż tak dobrej reakcji twarzy na produkt GlySkinCare. Bardzo żałuję, że przed rozpoczęciem kuracji nie zrobiłam sobie fotki twarzy "przed", żeby teraz wstawić ją tutaj razem ze zdjęciem mojej "nowej" twarzy.
Na koniec tej notki chciałabym tylko dopisać, że podczas używania mleczka nie należy wystawiać twarzy na pełne słońce. W zimie raczej nie jest to większym problemem, jednak pamiętajmy, że lato tuż tuż i im wcześniej zdecydujemy się na zabieg mleczkiem pilingującym GlySkinCare, tym lepiej ;)

A na sam koniec tradycyjnie zdjęcie składu:

A Wy znacie kosmetyki GlySkinCare?

19 komentarzy:

  1. Brzmi zachęcająco! Ale miałaś szczęście, że udało ci się otrzymać to mleczko od firmy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy produkt...
    Nie znam osobiście żadnych kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawy blog :)

    zapraszam do siebie! www.secret-kate.blogspot.com

    obserwujemy? :>

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy produkt. Jaki jest jego koszt orientacyjny?

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię kosmetyki w takich opakowaniach , bardzo praktyczne

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz słyszę o mleczku peelingującym :) Chociaż jego cena jest nieco przerażająca.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja już obserwuję :))

    www.secret-kate.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. CIEKAWY KOSMETYK-ALE DOŚC DROGI. POZDRAWIAM- (ALE MIAŁAS SZCZESCIE,ZĘ UDAŁO CI SIE GO DOSTAC) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. this is the first time I have heard about this brand. thanks for the review!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam marki, ale bardzo zachęcające :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tych kosmetyków, ale zachęcasz recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kurcze, ta cena.... ale recenzja bardzo zachęcająca :)
    dopiszę sobie do listy życzeń, może ktoś mi kiedyś sprezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam o tej firmie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. mam je i wielbię ;)
    już po 2 tygodniach widzę efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawe opakowanie- ale nie słyszałam nic o tym mleczku

    OdpowiedzUsuń