piątek, 15 lutego 2013

Recenzja: Mooya Bio Aloes, Organiczny Zabieg Odmłodzenie i Ochrona

Już od jakiegoś czasu gości u mnie na półce kosmetyk w tak pięknym opakowaniu, że aż żal go używać. Po kilku tygodniach wpatrywania się w niego postanowiłam wreszcie otworzyć magnesowe opakowanie i wyjąć maseczkę z eleganckiego, czarnego woreczka. Nie o pudełku i woreczku będzie jednak ta recenzja, tylko o świetnych właściwościach zabiegu pielęgnacyjnego Mooya.

Tak więc Organiczny Zabieg Odmłodzenie i Ochrona bardzo pomógł skórze mojej twarzy i dekoltu. Pierwszy etap zabiegu to maseczka. Jej forma jest dość ciekawa, ponieważ otrzymujemy prawdziwą, materiałową maskę dobrze nasączoną substancjami pomocniczymi. A żeby wszystkie wiedziały co to za substancje, prezentuję jej skład:

Maseczkę mam w wersji aloes. Jest dobrze nasączona, ślicznie pachnie i co najważniejsze widać rezultaty jej użycia.

Co do samego zabiegu. Maseczkę można nałożyć dopiero na porządnie oczyszczoną twarz. Jeśli chodzi o mnie, najpierw umyłam twarz żelem, a później użyłam peelingu. Na tak oczyszczoną buzię nałożyłam maseczkę:

Maseczka idealnie dopasowała się do kształtu ust:

Co jest jeszcze ciekawe, maska ma również przedłużenie na szyję i dekolt (nie spotkałam się z podobnym rozwiązaniem w innych maskach tego typu):

W takim oto kosmetyku spędziłam 30 minut. Podczas gdy maseczka była na twarzy nic nie szczypało. Jedynie przeszkadzało mi uczucie wilgoci. Maska ani razu nie zsunęła się (mimo moich częstych ruchów).
Gdy 30 minut minęło ściągnęłam ją, wmasowałam w twarz resztki specyfiku, którym była nasączona i przystąpiłam do etapu 2, czyli nałożyłam na twarz serum, które było dołączone do zestawu. Serum szybciutko się wchłonęło i równie szybko udałam się spać.
Rano stwierdziłam że skóra mojej twarzy jest gładka i miła w dotyku. Poprawiło się też jej napięcie i ogólne wygląd. Nie sądziłam że taka jedna mała maseczka w połączeniu z serum zdziałają takie cuda.
Jestem naprawdę zadowolona i na pewno pozwolę sobie jeszcze nieraz na taki luksus. Jeden taki zabieg kosztuje 16zł, ale mamy w pakiecie ładne pudełko + elegancki woreczek, które posłużą nam do przechowywania drobiazgów.
A Wy znacie produkty Mooya? Może znacie jakieś inne kosmetyki tej marki warte wypróbowania?

7 komentarzy:

  1. bardzo ciekawie to wygląda

    Witam w piątek
    i życzę samych serdeczności na cały weekend i dużo uśmiechu do łez.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale wielka ta maska :) A opakowanie cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam bardzo ciekawa recenzji tej maseczki dlatego ciesze się, że wreszcie ją znalazłam. Miałam podobny "zabieg" ale z Orientany, tam serum było w tym samym woreczku co maska, ale opakowanie nie było aż tak eleganckie :D Fajny pomysl na prezent, pomyślę, czy nie kupić takiej mamie na urodziny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba i ja muszę się skusić na taki zabieg , moja skóra po zimie potrzebuje ratunku

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie wielka ta maseczka :P Fajne takie domowe Spa :D

    OdpowiedzUsuń
  6. zastanawiałam się kiedyś czy kupić tą maseczkę, ostatecznie stwierdziłam, że nie, ale może jednak ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie widziałam jeszcze takich maseczek

    OdpowiedzUsuń