poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Moja pierwsza "walka" w Lidlu...

... zakończona sukcesem! Choć przyznam, że nie było łatwo przebrnąć przez tłum pań w wieku 50+ rozmawiających przez telefon ze swoimi córkami będącymi zapewne w pracy i dającymi im dokładne instrukcje co mają kupić. Jako jedyna wpadłam też na "genialny" pomysł wzięcia wózka sklepowego - mysieuszka napisała kiedyś na swoim blogu, że panie biorą co popadnie, wrzucają do swoich koszy i idą na boczek sprawdzać, co im pasuje a co nie. Więc nie chciałam być gorsza, wrzuciłam 2zł na wózek i jak drzwi się otworzyły weszłam...


Nie pamiętam czasów, kiedy pieniądze zarabiało się łatwiej niż obecnie, ale trzeba było mieć znajomości i/lub tzw. "karteczki" żeby cokolwiek za nie kupić. Lidl pełni w tym wypadku funkcję historyczną, ponieważ dziś na własnej skórze miałam okazję przekonać się co to znaczy "walka o towar".
Już na samym wstępie miałam małą awarię - zapomniałam, że w moim Lidlu pracownicy niedbale zostawiają paleciaki na środku alejek uniemożliwiając przejazd wózków sklepowych. Jedną paletkę ominęłam, natomiast druga była rozwalona w poprzek i nie było jak jej ominąć (chyba, że wózek miałby skrzydła). No więc dwa razy odbiłam się od paletki (ale żałośnie musiało to wyglądać z tyłu) i zdenerwowana porzuciłam wózek z dwoma złotymi gdzieś i rzuciłam się do koszy z promocjami...
Największą popularnością o godzinie 8:00 cieszyły się baleriny po 22zł. Ja stwierdziłam, że podejdę najpierw do koszy, gdzie są mniejsze tłumy, a baleriny spisałam na straty... Na szczęście o 8:15 udało mi się zgarnąć upatrzone kolory:

Czerwone są w moim rozmiarze 39, natomiast czarne (na których najbardziej mi zależało) to 40, są jest tylko minimalnie większe od 39, a te 5mm różnicy zawsze mogę wypchać watą ;)

Kolejna na mojej liście była bluzka - nietoperz. Wiosną i latem niestety męczę się ze śladami potu na koszulkach, a takie nietoperze ładnie maskują mój problem. Wybrałam zatem dwa wzory:

Bluzka na zdjęciu wyszła pomarańczowo. W rzeczywistości bardziej wpada w róż.
Na samym początku, tuż po godzinie 8:00 zgarnęłam z kosza letnią pidżamkę. I dobrze zrobiłam, bo jak drugi raz przechodziłam obok kosza, po pidżamach nie było ani śladu! Oto i ona (na razie w opakowaniu):

No i rzecz, o którą wszyscy bili się chyba najbardziej intensywnie - jegginsy. Spodnie po pewnym czasie dosłownie latały w powietrzu. Jeśli zobaczyłam swój rozmiar, skakałam i pośpiesznie wrzucałam do koszyka. Ludzie brali spodnie garściami. Maz dla żony, babcia dla córki, alxia dla siebie... :D W końcu wzięłam 3 pary:

Mimo wszystko uważam, że akurat o jegginsy nie było sensu się bić. Po ochłonięciu stwierdziłam że jest ich w sklepie tyle, że każdy spokojnie zdąży z zakupem - czy to dziś rano czy jutro wieczorem...

To tyle ;) Jestem jak najbardziej zadowolona z łowów. Udało mi się kupić dokładnie to, co chciałam (+ nadprogramowo białe jegginsy). Na przyszłość będę pamiętać, że o godzinie 8.00 nie warto brać wózka sklepowego, bo można się zdziwić gdy nagle napotka się na przeszkodę nie do ominięcia... A może pracownicy celowo zagradzają drogę do artykułów promocyjnych, a potem patrzą na nas i się śmieją (tak tylko sobie luźno gdybam ;) )?

A Wy byłyście dziś na łowach? Upolowałyście coś? :)

38 komentarzy:

  1. fajne łowy :) a po ile jegginsy?

    OdpowiedzUsuń
  2. jA NIE MAM kiedy nietstey pobuszować ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. ja w życiu w lidlu nie kupowałam ubrań ani butow ale wiele dobrego slyszałam o icgh bieliźnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się zainteresować tymi legginsami dla córki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. fajne łupy, ale z tego co widzę styl typowo 'niemiecki' ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie wróciłam z lidlowych łowów.
    Kilka ciuchów mamy takich samych ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. hehe ja jestem zawsze szczera i teraz też będę - ani w tych butach, ani bluzkach nie ma nic nadzwyczajnego... Nawet cena np baletek nie jest warta by się o nie tak przepychać :P ale ok.. Gratuluję wytrwałości :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja dzisiaj wybiorę się do Lidla i mam nadzieję, że coś jeszcze zostanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej mi się podoba nietoperz, uwielbiam takie bluzki :) Niestety nie mam Lidla nigdzie w pobliżu, a w tym sklepie to takie batalie ,żę o tej 11 to nie ma po co jechać :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne zakupy :) Niestety dziś nie mogę wyruszyć na zakupy. Mam nadzieję, że u mnie wszystkiego nie wykupią :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ładne baleriny, gratuluję udanych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. fajne balerinki ;) bardzo się mi podobają :D a co do tej walki to normalnie jak babki na rynku przy straganach Bułgarów..ciężko się dopchać...

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne te białe jegginsy;) Bardzo podobne kupiłam jakiś czas temu w vero modzie. Wygodne i uniwersalne:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Również borykałam się z nadmierną potliwością. Pociłam sie do tego stopnia, że 5 minut po założeniu bluzki już miałam mokre plamy pod pachami. Lekarze mówili, że taka moja uroda, ale ja poszperałam po internecie i wynalazłam Antidral. Wystarczy, że użyję tego dezodorantu raz na kilka miesięcy i problem nadmienrej potliwości mija. Wiem, że może nie jest to najzdrowsze rozwiązanie, ale przynajmniej nie mam tych krępujących plan, które mają zły wpływ na moje zdrowie psychiczne =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widzę, że nie jestem jedyna z podobnym problemem :( Zapamiętam tą nazwę i spytam o niego w aptece ;)

      Usuń
    2. Ja latem używam ałun, jest nie zawodny nie ma plam ani nie przyjemnego zapaszku po cały dniu w słońcu :) Do tego jest nie drogi i w 100% naturalny :)

      Usuń
  15. Z poprzedniej promocji kupiłam dwie tuniki i legginsy, ale nie jestem za bardzo zadowolona. W domu okazało się że tuniki które miały być obcisłe były lekko luźne. Zamiast S to było 36/38...

    OdpowiedzUsuń
  16. Też mam bluzkę-nietoperza i tę samą piżamę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. o takich walkach jeszcze nie czytałam :D szczerze mówiąc ja nigdy w lidlu nic ciekawego nigdy nie widziałam.. ale ta bluzeczka mi się podoba! Ciekawe czy w Lidlu angielskim takie mają !

    OdpowiedzUsuń
  18. Haha :) Gratuluję wygranej walki i łupów :) Balerinki są bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bluzki nietoperkowe najbardziej wpadły mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  20. i właśnie wyjaśniła się sprawa pustek w Lidlu :)
    Do tej pory uważałam kosze z ubraniami za beznadziejne, skoro leży tam dosłownie dwie szmatki. A tu proszę- taki myk :) Już wiem, co się dzieje z resztą rzeczy i dlaczego tak mało ludzi jest wieczorem :P

    OdpowiedzUsuń
  21. hahaha:D dobry ten pomysł z wózkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratuluję udanych łowów :) mnie to bawi jak wpadam po coś co potrzebuję z rana a te panie lecą..mało się nie zabiją. HAHA ja zazwyczaj odpuszczam ;D

    OdpowiedzUsuń
  23. mi się nie udało, przyjechałam przed 8 i juz było wszystko przebrane:(

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja trafiłam wczoraj do Lidla ok. godziny 16 i udało mi się upolować jegginsy (w koszu było jeszcze z 15 szt.). Nie są powalające i mogłyby być troszkę mniejsze (mniejsze byłby za małe =P), ale za takie pieniądze, do dłuższego swetra, na zmianę, nie ma co narzekać=)

    OdpowiedzUsuń
  25. też mam spodenki ;d dwie pary :) a balerinków nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetne zakupy :) A miałam dzisiaj iść do Lidla, ale nie wiedziałam o tej promocji ;p

    OdpowiedzUsuń
  27. Masakra, ale z tym koszykiem, to świetny pomysł :D
    Jestem tutaj pierwszy raz i będę wpadać częściej ;)
    Zapraszam również do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. uśmiałam się czytając tego posta ;)
    ja po przestudiowaniu gazetki wysłałam na łowy Mamę - niestety rozmiarówka okazała się tak duża że wszystko musiałam zwrócić...

    OdpowiedzUsuń
  29. Nawet nie wiedziałam, że taka oferta w lidlu jest.. ale ja najczęściej jestem do tyłu z gazetkami ;) Gratuluję zakupów. Ja jestem mało odporna na "bitwy" i najczęściej idę kiedy ludzie już ochłoną... choć zazwyczaj najciekawsze rzeczy wtedy już dawno wykupione...

    OdpowiedzUsuń
  30. odpuść sobie watę, włóż dodatkowe wkładki :)

    OdpowiedzUsuń